Polish Afrikaans Albanian Arabic Armenian Belarusian Bulgarian Czech Danish Dutch English Estonian Filipino Finnish French Galician Georgian German Greek Hungarian Irish Italian Lithuanian Norwegian Portuguese Russian Slovak Slovenian Spanish Swedish Turkish Ukrainian

             Strona statutowa Fundacji >>> www.fundacjarokor1.pl

 

migawki

Przegląd tygodnia

 O rosyjskich zbrojeniach z triumfem mówił prezydent Putin. – Jak wiecie, niedawno wszedł do służby nowy okręt podwodny – krążownik rakietowy. Teraz przystąpiliśmy do instalowania na dyżurze bojowym pierwszych kompleksów rakietowych nowej generacji,odpalanych z silosów lądowych. To wielkie wydarzenie w życiu kraju. Wspomniany krążownik to okręt klasy Borej,

Więcej …
(0 głosów, średnia ocena 0 na 5)

czyta się 520 sek. (nie czytać przy jedzeniu:) dopisek "Rokor1")Przepis na miłość czułą, namiętną i bezinteresowną.

„Morza szum, ptaków śpiew, złota plaża pośród drzew. Wszystko to w letnie dni przypomina", że wokół czają się takie zarazy, jak opryszczka genitalna, kłykciny kończyste, chlamydia, tryper, syf, a nawet HIV. A przecież tak łatwo tego wszystkiego uniknąć. Wystarczy, żeby zamiast uprawiać seks z innym człowiekiem, poszerzyć swój horyzont seksualny.

Stosunek z kozą

Polski miłośnik bliskich i głębokich związków z żywymi futrzakami, gdy go przypili, może w każdej chwili wskoczyć w samochód. Przekroczyć granicę niemiecką i szybkimi bezpłatnymi autostradami dotrzeć do jednego z agroturystycznych miniogrodów zoologicznych. A tam za drobne 75 lub 100 euro kochać się do upadłego z owcą, kozą, psem, kucykiem czy co tam jest pod ręką.

Bauerom się to opłaca, mimo iż liczba aktywnych zoofilów w Niemczech szacowana jest na góra 10 tysięcy osób. Aż dziw, że nasi rodzimi hodowcy zwierząt na to nie wpadli i wolą podopiecznych głodzić i trzymać w brudzie, chłodzie i upale.

Niemiec może legalnie spółkować ze swoim ulubionym zwierzakiem dopiero od roku 1969. Wtedy bowiem zniesiono tam zakaz kontaktów seksualnych homo sapiensów z innymi gatunkami. Jeszcze wcześniej, w 1944 r., do takiej liberalizacji doszło w Szwecji. Posuwanie zwierzaków w Belgii, Holandii, Danii czy nawet w Rosji też nie niesie ze sobą żadnych sankcji prawnych. Natomiast gdy ktoś zakocha się w owieczce czy kurce na terenie Zjednoczonego Królestwa, Kanady, Nowej Zelandii, Australii lub w większości stanów USA, może oblubienicy miłość wyznawać wyłącznie słownie. Umieszczenie penisa w jakimkolwiek otworze zwierzaka jest tam karalne. Tak samo jak karalne jest umieszczenie penisa zwierzaka w którymś z otworów człowieka.

Co ciekawe, zarówno w krajach dopuszczających miłość fizyczną człowieka ze zwierzęciem, jak i tam, gdzie za coś takiego idzie się do mamra, obowiązuje zakaz uwieczniania takiej kopulacji na zdjęciach lub filmach.

U nas zresztą też. Mimo że seksienie się ze zwierzątkami jest u nas legalne. W Polsce odpowiada się karnie jedynie wówczas, gdy kontakty seksualne prowadzą do zadawania cierpień albo śmierci.

Oral z oślicą

Zoofilia istnieje od czasu, gdy pojawił się człowiek. Rysunki naskalne przedstawiające posuwanie ośliczki przez pana czy panią przez pieska są jednymi z pierwszych dzieł malarskich wykonanych dłonią człowieka. Wszystkie mitologie pełne są opisów rżnięcia ludzko-zwierzęcego. Ba, pierdolenie kóz, owiec i krów wśród ludów pasterskich jest taką samą normą, jak sikanie. Seks ze zwierzętami mą tę zaletę, że potrafi zaspokoić potrzeby seksualne, a nie grozi zapłodnieniem.

Ten fakt szczególnie doceniany był w bliskowschodnich haremach. Trzymano tam odpowiednio szkolone psy i małpy. Władca nie musiał się obawiać, że odseparowane od seksu kobiety będą go szukały wbrew zakazom, a przy okazji miał pewność, że wszystkie dzieci są naprawdę jego. Daleki Wschód nie ustępuje w fantazji innym regionom świata, a nawet je przewyższa. Zwłaszcza stosunkiem do kobiet. Zgadnijcie, dlaczego pekińczyka krzyżowano dotąd, aż jego język będzie idealnie nadawał się do tego, do czego używały go najbogatsze Chinki? Albo po co chow-chow ma kuśkę o gabarytach kuśki dorosłego mieszkańca Państwa Środka?

Dymanko z burkiem

Amerykańska badaczka Hani Miletski przebadała około setki zadeklarowanych zoofilów płci obojga. Wyszło jej, że zwierzęciem, z którym kopulowano najczęściej, jest pies płci męskiej. Przynajmniej raz w życiu zabawiało się z nim 90 procent badanych mężczyzn i wszystkie kobiety. Z sukami robiło to 72 procent mężczyzn. Na kolejnym miejscu rankingu najbardziej seksownych zwierząt ulokowały się: ogier (54 procent), klacz (52), krowa (40), owca (20), kotka (20), byk (18), kocur (17), świnia (16), koza (13) oraz ex aequo knur, cap, baran i żeński drób (po 10). Stawkę zamyka drób płci męskiej z wynikiem 2 procent. U kobiet z kolei po psach najbardziej popularne były suki (73 proc.), ogiery (55) i kocury (27). Z ciekawszych pojedynczych odpowiedzi wyróżnić można delfina (płci żeńskiej), króliczyce, wilki (obie płci), lwice, tygrysice oraz... samca nosorożca, któremu pracownik jednego z ogrodów zoologicznych zrobił laskę. Jak widać, badania objęły osoby zamieszkujące amerykańskie wsie. Typowi przedstawiciele miast mogliby bowiem mieć problemy z dostępnością większości wymienionych czworonogów. Statystyczny zoofil nie jest przykładem wierności. Średnio ma dziesiątki partnerów, a rekordzista dobił do imponującej liczby 4892. Inteligentny ten człowiek zatrudnił się w klinice weterynaryjnej i nie musiał się martwić o podaż kandydatów do kopulacji. Badania Miletski pokazały też, że średni wiek pierwszego kontaktu seksualnego ze zwierzęciem wynosił 13 lat dla mężczyzn i 20 dla kobiet. A większość badanych swój pierwszy raz zaliczyło nie z własnym zwierzęciem, ale z takim, które należało do sąsiadów lub kogoś z rodziny.

Większość miłośników futrzaków chce sprawić przyjemność partnerowi. Dlatego 75 procent mężczyzn robi pupilom loda, a nieco ponad połowa oddaje im do penetracji odbyt.

Z badań wychodzi też, że zoofil to człowiek tolerancyjny i otwarty na doświadczenia seksualne. Aż 75 procent z nich miało w życiu przynajmniej jeden kontakt homoseksualny, a 30 procent uczestniczyło w seksie grupowym. Mimo to 3/4 badanych obu płci określiło się jako osoby stricte heteroseksualne. A do tego aktywne - średnia liczba partnerów heteroseksualnych wynosiła 50, a homoseksualnych tylko 8. Interesująca może być też kwestia wierności. Na pytanie, czy osoba pozwoliłaby innemu człowiekowi na seks ze swoim zwierzęciem, 90 procent mężczyzn i 70 kobiet odpowiedziało twierdząco.

Bzykanie siebie

Nasi nadwiślańscy amatorzy futrzaków nigdy nie zostali tak dokładnie przebadani. Prof. Zbigniew Lew-Starowicz twierdzi, że jest ich tak niewielu, że nie są dla statystyk zauważalni. Ale oczywiście są.

- Zdecydowanej większości tych, z którymi miałem do czynienia, nie można nazwać typowym zoofilem, czyli kimś o popędzie seksualnym nakierowanym na zwierzęta. Coś takiego niemal nie występuje – mówi profesor. - Najczęściej do kontaktów seksualnych ze zwierzętami dochodzi wskutek eksperymentów z własną seksualnością. Wtedy gdy zaczyna się realizować kolejne, coraz bardziej wyrafinowane fantazje. Dotyczy to i kobiet, i mężczyzn. Drugim powodem jest ciekawość. Zarówno co do swoich odczuć i zachowań, jak i odczuć i zachowań tego niekonwencjonalnego partnera seksualnego. Trzeci powód to chęć sprawdzenia, jak to, co się widziało na zdjęciach lub filmach pornograficznych, wygląda naprawdę.

Spostrzeżenia prof. Lwa-Starowicza potwierdzają badania Miletski. Tym, co najczęściej pchnęło respondentów badaczki w objęcia czworonogów, były: ciekawość, chęć okazania miłości wobec zwierzęcia, wrażenie, że może się ufać tylko zwierzętom, przeświadczenie, że zwierzę tego chciało, brak ludzi, z którymi można by współżyć, informacja, że inni tak robią, oraz przeglądanie pornografii.

A teraz ciekawostka dużego kalibru. Aż 34 procent z badanych przez dr Andreę Beetz z Uniwersytetu w Erlangen w Niemczech zoofilów było aktywnymi działaczami na rzecz praw zwierząt. Pachnie to hipokryzją, bo to właśnie obrońcy praw zwierząt od kilku lat usiłują w różnych krajach wprowadzić zakaz współżycia płciowego z braćmi mniejszymi. Rzecz jasna pod hasłami walki o ich godność. Powołują się na to, że nie godzi się niewolić żadnego stworzenia.

Skok w bok z kozą

Współczesna seksuologia uznaje, że jeśli seks sprawia przyjemność obojgu partnerom, to relacja jest zdrowa. A zatem gdy pies sam zainicjuje zbliżenie płciowe, a przynajmniej nie będzie mu niechętny, trzeba uznać, że wszystko jest tak, jak być powinno. A gdy ktoś chciałby zwierzakowi zrobić wbrew, to musi się liczyć z tym, że pies gryzie, koń kopie, a owca przynajmniej próbuje uciekać. Do ekologów to nie przemawia.

Postawa obrońców zwierząt jest o tyle ciekawa, że nie mają nic przeciwko łamaniu woli konia w trakcie ujeżdżania i każąc mu nosić swój ciężar. Ogłupianiu psów, by biegały za rzuconym patykiem i na codziennym zmuszaniu ich do krańcowego posłuszeństwa, np. ciągnąc je na smyczy i zapinając kaganiec. Obrońców nie rusza też ingerencja w seksualność zwierząt. Pan knur nie spotyka się już z panią świnią – maciory są sztucznie zapładnianie, co pewnie jest dla nich dużo większym stresem niż uświęcona przez naturę kopulacja. Kastrujemy nasze psy i koty, a jeśli nawet nie, to niczym najgorsi tyrani ograniczamy im dostęp do kontaktów seksualnych, które byłyby przecież powszechne w naturalnym środowisku. Czy w tym kontekście posuwanie zwierzaka jest aż tak złe?

- Jeśli nie dochodzi do aktu przemocy i bólu zwierzęcia spowodowanego dysproporcjami anatomicznymi czy związanego z brutalnym i bolesnym dla czworonoga skrępowaniem, to taka kózka, owieczka czy krówka odczuwa jedynie dyskomfort – uważa weterynarz i psycholog zwierząt dr Dorota Sumińska. – Nie ma natomiast mowy o jakiejkolwiek satysfakcji. Dla zwierzęcia akt seksualny z człowiekiem jest jeszcze jedną niezrozumiałą dla niego formą zniewolenia. Ponieważ zwierzę ulega człowiekowi z trzech powodów: ze strachu, z powodu braku możliwości ruchu oraz z chęci sprawienia swojemu panu zadowolenia, to ten ostatni powód w przypadku relacji samca gatunku homo sapiens z samicą innego gatunku na pewno nie wchodzi w grę. Natomiast kto wie, czy nie można mówić o radości, którą odbiera taki choćby owczarek niemiecki, realizując fantazję swojej pani...

Normalne uczucie

Praktyczni miłośnicy zwierząt na swoich forach internetowych dają wiele przykładów na to, jak dbać o zdrowie przy kontakcie z pupilem. Zalecają stosowanie prezerwatyw, a nade wszystko odrobaczanie i szczepienie zwierzaków. To ich zdaniem absolutnie wystarczy.

- Nie istnieją choroby odzwierzęce przenoszone wyłącznie drogą płciową – mówi dr Sumińska. – Oczywiście istnieje cała grupa schorzeń odzwierzęcych, jak choćby bruceloza, które człowiek może złapać, ale może do tego dojść również w każdej innej formie kontaktu z zarażonym zwierzęciem. Jednak bardzo duża bariera międzygatunkowa skutecznie chroni nas przed zdecydowaną większością problemów zdrowotnych naszych zwierzaków. Można zatem powiedzieć, że z medycznego punktu widzenia uprawianie zoofilii nie niesie ze sobą jakiegoś szczególnego zagrożenia tak dla zdrowia człowieka, jak i zwierzęcia. Mówiąc medycznego nie mam jednak na myśli takiej gałęzi medycyny jak psychiatria. Z perspektywy psychiatry trudno byłoby tu mówić o jakiejkolwiek normie...

Chyba nie do końca... Badania dr Andrei Beetz udowodniły, że zoofile mają większe trudności interpersonalne, są bardziej nieśmiali i mniej towarzyscy niż przeciętni ludzie. Mają jednak w zamian przewagę na innym polu – wykazują mniej skłonności psychopatycznych, są bardziej wrażliwi na potrzeby innych ludzi, przejawiają więcej empatii, a także mają lepiej rozwiniętą znajomość języka ciała. Znaczy - zoofile są nie tylko normalni, ale nawet normalniejsi.

TADEUSZ JASIŃSKI "NIE" nr 29/2013

 

Dodaj swoją opinię

Kod antyspamowy
Odśwież

Jakby Szanowni Czytelnicy przekazali 1% na prowadzenie tej strony to moglibyśmy zapłacić twórcom, bo jak widać wolontariacko to dosyć cienko to wyglada :)

.............................................................................................................................................................................................................................................................

Fundacja "Rokor1" zleci pozyskiwanie 1% - umowa o dzieło, wynagrodzenie 20% od pozyskanej kwoty na ustalone hasło. Umowna prowizja zostanie wypłacona z wypracowanych dochodów z działalności gospodarczej, nie z pozyskanego odpisu 1%. Ponadto nawiążemy kontakt z organizacją nie mającą uprawnień do pozyskiwania 1%, dla której możemy zebrać fundusze. Propozycja dotyczy również osoby, lub grupy osób które potrzebują sfinansowania działalności zgodnej z prawem i naszym statutem - w zamian za zaangażowanie w pozyskiwaniu odpisu 1%. Szczegóły do uzgodnienia na rokorgdynia@wp.pl

Ostatnie komentarze

Copyright © 2014 Intergazeta. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Joomla! jest wolnym oprogramowaniem dostępnym na licencji GNU GPL.